|
Szukam siebie >> czwartek, 29 maja 2008 17:11:10
Nie mieli celu i nie mieli dzieciństwa jak my
Dokoła trudny świat, ulica była domem, nauką tych lat
Dla nich wieczna droga
Dzikich serc spotkanie krwią pieczętowanie
Dla nich wieczna wiara w to co niepoznane
Dzikich serc spotkanie
Budzili w każdym gniew
Śniegiem usłany był dom
Nie czuli bólu gdy śmierć przyszła cicho
Zabrała życie i łzy
Dla nich wieczna droga
Dzikich serc spotkanie krwią pieczętowanie
Dla nich wieczna wiara w to co niepoznane
Dzikich serc spotkanie...
komentarze [2]
Żeby nie >> piątek, 18 kwietnia 2008 18:57:50
Jestem wciąż... tylko pisanie mi nie idzie...
Ale niedługo znów zacznę pisać częściej.
komentarze [0]
Proust >> niedziela, 3 lutego 2008 20:06:13
Nic z tego.
Włóczę się ulicami i jak niegdyś Proust szukam zagubionego czasu.
Nigdzie go nie ma, wiesz? Wiesz...
Ale jeszcze poszukam, dokładniej,
pociągnę cień dalej trochę.
Może gdzieś za zakrętem,
po drugiej stronie ciszy, znajdę go.
Choć najpierw bedą nostalgiczne plamy,
jak na długo czytanym dziele Prousta...
komentarze [1]
Jeszcze bardziej najważniejsze >> wtorek, 8 stycznia 2008 15:17:22
"Najważniejsze,
to jak się odpowiada na Najważniejsze".
komentarze [0]
Ambivalente >> czwartek, 27 grudnia 2007 11:51:20
Marzenia czy złudzenia?
Prawda czy pozór?
Wytrwałość czy bezradność?
Siła czy jej brak?
Pchać swój kamyczek pod górę.
Syzyfowym przykładem.
Marzenia o które warto walczyć!
Radość, którą warto się dzielić!
Przyjaciele, z którymi warto być!
Nadzieja, bez której nie da się żyć!
Szukaj, a znajdziesz.
Proś, a otrzymasz.
Kołacz, a otworzą.
I ja gdzieś pośrodku tego wszystkiego.
komentarze [2]
Impresje >> piątek, 21 grudnia 2007 09:06:30
Po długiej i poważnej rozmowie atmosfera się oczyszcza.
Motywy stają się bardziej zrozumiałe.
Czyny w nowym świetle jak w lustrze.
Zamierzenia i skomplikowana logika kobiecych myśli.
Logika?
Dryf na tratwie, wokół ni grama stałego lądu.
Wszystko stać się może. Może nie stać się nic.
Tornado myśli zamieniło się w ciszę po burzy.
Szalony zapach ozonu wkoło.
Pamiętam Bezbrzeż, poznaną tam przestrzeń nadziei.
Coś mówi mi, że będzie dobrze. Nie wiem co.
Wbrew umysłowi i rzeczywistości czuję łagodną bryzę,
która ma szansę zmienić wszystko.
Mimo śmierci zbierającej żniwo niedaleko.
komentarze [0]
Czy to już koniec? >> piątek, 14 grudnia 2007 08:25:27
Nie powinno się stawiać na jedną kartę.
Można przegrać.
Jak ja.
Nie wiem tylko, czy nieodwołalnie.
komentarze [0]
Odwilż >> wtorek, 11 grudnia 2007 12:36:11
Pojutrze już walka o radość z następnych dni.
O wyjście z marazmu i nowy początek.
Wciąż mi smutno.
Wiem, że stawiam wszystko na jedną kartę.
Wiem, że mogę przegrać.
Wiem, że nie mam innego wyjścia.
Może odwrócę złe konotacje tej daty.
Może zacznę żyć.
komentarze [4]
There is sadness in my mind - ok... >> wtorek, 27 listopada 2007 09:40:50
Smutno mi.
Bardzo.
Żałuję.
Wszystko niestety płynie. Czas też.
komentarze [5]
Strange >> piątek, 23 listopada 2007 10:36:34
Po wczorajszym spotkaniu z Aswas tak mi dziwnie jakoś.
Czasem rozmawiając z kimś półobcym można odkryć,
co siedzi w środku, ku czemu tak naprawdę chce się dążyć.
Nie wiem, czy to tylko moje odczucie.
W każdym razie dzięki Aswas,
a może dzięki magii secesyjnych wnętrz,
zrozumiałem, co naprawdę jest dla mnie ważne -
i że warto choć spróbować wyjść naprzeciw.
I to jest bardzo optymistyczna myśl.
Po całym tym paskudnie zdołowanym i przechorowanym miesiącu.
I jakoś tak dziwnie wszystko nagle zaczęło się układać:
dziwne pozytywne zbiegi okoliczności,
dziwna dobra wola u ludzi, którzy jej nie mieli,
dziwne przekonywanie się do uprzednio skreślonych osób,
dziwnie dobry humor,
dziwna odwaga we mnie,
dziwna głupia nadzieja i wiara na przekór.
Dziwnie jest.
Pięknie jest.
Podoba mi się to.
komentarze [0]
Jałmużna >> piątek, 2 listopada 2007 16:56:46
Czym jest jałmużna? Na czym polega?
Na podarunku.
Na daniu komuś czegoś z siebie, albo czegoś od siebie.
Czasem ktoś potrzebuje rozmowy,
czasu poświęconego tylko jemu.
Czasem ktoś potrzebuje na chleb.
Czasem ktoś potrzebuje modlitwy.
Czasem ktoś potrzebuje opieki nad ulubionym czworonogiem.
Jałmużna różni sie od przyjaźni tym,
że w przyjaźni człowiek jest gotowy pomóc zawsze,
gdy potrzeba - ale też jest gotowy przyjąć pomoc,
gdy drugi jej chce udzielić; w jałmużnie idzie to w jedną stronę.
Przyjaźń polega m.in. na nieskrępowanej komunikacji
swoich potrzeb, problemów, myśli i uczuć - jałmużna
zwykle jest odgadywaniem, czego potrzeba drugiej osobie.
Ale jest też podobna do przyjaźni w tym,
że celem jest drugi człowiek, to na nim trzeba się skupić...
O przyjaźń, jak i o jałmużnę zwykle się nie prosi,
chyba o modlitwę tylko. Prosi się o datek na ulicy,
ale to już żebranie - nie prośba o jałmużnę...
komentarze [0]
Powracam >> piątek, 26 października 2007 08:59:35
Powracam.
Pudełeczko otwarte, a ja jak Pandora.
Wykrakać jak wrona.
Śmierć nieznajomego, która powikłała życie.
Wściekłość modlitwy, że od nowa żyć nie można.
Wielki ból słonecznej kobiety.
Człowiek jest śmiertelny, ale to się okazuje niespodziewanie.
Niestety szok w rytmie ostatniego spaceru po Sanoku.
Zmęczenie i niejasne perspektywy.
Smutne myśli przetykane modlitwą.
Uspokojenie.
Niecodzienny przedpołudniowy sms.
Chyba kluczyk zbliża się już do zamka.
Już prawie słyszę skrzypienie zawiasów.
Już prawie owiewa mnie świeże powietrze głębi.
Już prawie dostałem się do środka.
Już prawie jestem.
Powoli powracam.
komentarze [0]
Prezent Inny Niż Wszystkie >> czwartek, 4 października 2007 12:24:21
Powikłana ideologia melodramatu.
Inteligentna argumentacja tej ideologii.
Ciekawość dobrego humoru.
Partyzancki sposób postępowania.
Oczy, w których można się utopić.
Myśli, od których można zemdleć.
Okruchy słów, z których można ulepić świat.
21:45.
Na cichym blokowisku świętujemy po swojemu.
Świat się zatrzymuje przy małej ławeczce.
komentarze [0]
Nastrojowa schizofrenia >> piątek, 21 września 2007 10:12:18
Mam już niemal wszystkie wpisy.
Jestem studentem dwóch kierunków.
Zadowolony z życia korzystam z Wakacji.
Za dwie godziny wyjeżdżam na Babią Górę.
W perspektywie - turystyczny rajd po zakamarkach Huty.
I już niedługo spotkam się z dawną Przyjaciółką.
Jeśli tylko znajdzie czas, a czasu ma mało...
Jednym słowem - jest prawie świetnie!
Ale dzisiaj w nocy byłem bardzo samotny.
Długo błądziłem chodząc po pokoju.
Jak Gyubal Wahazar na przełęczach bezsensu.
A potem nie mogłem usnąć i wierciłem się na łóżku.
Bardzo trzeszczało, oj, bardzo...
Nawet puchowa pierzyna przybrała granatowy kolor pościeli.
Nawet zaprzyjaźniony pajęczak był zdziwiony.
Granatowe niebo z gwiazdami i księżycem.
A może to taka dobowa, nastrojowa schizofrenia?
komentarze [0]
Miasto śpi >> poniedziałek, 17 września 2007 09:19:47
Szary świt obudził się z nocy.
Ja - nie.
Śpię i chodzę jak zombie.
Stres.
Zastanawiam się, czy zostałem okłamany.
W sumie to błaha sprawa, ale zawsze...
...ale zawsze ktoś, do kogo się miało zaufanie.
Zastanawiam się, czy ma sens Wielka Batalia.
Czy mogę zerwać jabłko.
Ale to już zupełnie inna historia.
Dzisiaj nie jest najważniejsza.
komentarze [0]
|
 valhalla
Dodaj do ulubionych
|
Księga gości
O mnie
2006 sierpien (7) wrzesień (6) październik (8) listopad (4) grudzień (5)
2007 styczeń (6) luty (7) marzec (6) kwiecień (3) maj (6) czerwiec (2) lipiec (3) sierpien (1) wrzesień (3) październik (2) listopad (3) grudzień (4)
2008 styczeń (1) luty (1) kwiecień (1) maj (1)
©MyLog.pl
|